Łupawa 2013

Rok rocznie staram się wygospodarować parę dni wolnego by móc oddać się przyjemności muchowania na przepięknej Łupawie.


111

W ty roku ze względu na powiedziałbym duże zawirowania zawodowe mogłem sobie pozwolić jedynie na dwa dni końca maja.


Termin też nie rokował nadziei na spotkanie się z jętką tym bardziej że tegoroczna długa zima troszkę spowolniła przyrodę.
Mało tego tydzień poprzedzający wyjazd obfitował w obfite deszcze i burze co spowodowało podniesienie stanu wody jak i jej lekkie zmętnienie.


2

Plan na wyjazd więc był bardzo prosty i skupiał się głównie na obłowieniu znanych sprzed laty miejscówek w których wiedziałem że przy odrobinie szczęścia można złowić pięknego pstrąga.


3

 


38

W domu już wszystko po pakowane więc krótki sen i wyjazd o drugiej w nocy by w ciężkich warunkach drogowych pokonać te 220 kilometrów by móc stanąć nad brzegami Łupawy.


5

Oczywiście by móc łowić wpierw należało podjechać i zakupić licencję a dopiero wtedy udać się nad rzekę.


Po przyjechaniu pierwsze co przykuwa uwagę i zachwyca to lipień oczywiście z granitu usytuowany w wodach Łupawy na pograniczu nurtu i spokojnej wody.


99

Dopiero z bliska można tak naprawdę dostrzec ile w rzeźbę Lipienia należało włożyć serca i pracy by powstał tak piękny i unikalny.


87

Na szybkiego wciągam kawę i wskakuję w wodery a że jest wcześnie wcześnie rano to na pierwszy ogień montuję zestaw z streamerkiem w roli głównej. Schodzę na pierwszą miejscówkę i doskonale widzę że woda jest podwyższona i mętna.Pierwsze rzuty na miejscówce gdzie w latach poprzednich miało się ryby są bez kontaktu więc zmieniam i staram się dopasować streamerka.Odwiedzam jedną drugą i kolejną miejscówkę i w dalszym ciągu bez kontaktu.


45

47


Zakładam białego znokerka na kolejnej miejscówce i zaczyna się coś dziać bo coś go skubało więc rzut w to samo miejsce sprowadzenie głębiej i zdecydowane przytrzymanie,krótki hol na muchówce #6 i pierwszy pstrąg cieszy.


7

Oczywiście bardzo szybkie zdjęcie i wraca na swoje stanowisko.Przechodzę z dziesięć metrów na kolejne miejsce piękne lecz pełne zaczepów i podaję tego samego białego zonkerka
i długo nawet nie muszę go ściągać bo od razu szybkie i brutalne walnięcie.Pstrąg może do okazów nie należy lecz silny uciąg i pełno zawad w które uparcie stara się dostać spowodował że dał mi troszkę popalić tym holem. Piękna ponad 40 cm bestia pozuje do zdjęcia.


36

9


Po wypuszczeniu ponownie wchodzę na tą samą miejscówkę i wykonuję rzuty w praktycznie to samo miejsce i jakie jest moje zdziwienie gdy ponownie mam kopnięcie w strimka,niestety nie dane mi było zobaczyć z czym mam do czynienia bo po krótkim odjeździe nad którym nie miałem kontroli ryba spada.
Kolejne miejscówki darzą kolejnymi rybami lecz wielkościowo szału nie ma.
Na jednej z miejscówek wychodzi mi ładny pstrąg i rezygnuje z ataku,poprawiam tam kilkukrotnie lecz bez efektu więc zmieniam białego strimka na czarną pijawkę i dopiero ta zmiana przynoś efekt w postaci pulsującego ciężaru na końcu wędki. Dobry czterdziestak po dość szybkim holu wrócił na swoje królestwo.


10

Po południu zmiana zestawu i łowienie na mokrą i czasami podanie jakiejś suchej imitacji lecz bez rezultatów,powracam do auta i zmieniam z powrotem na zestaw streamerowy i z nim schodzę na pierwszą miejscówkę która darzy pstrągiem, w kolejnej nie zacinam pstrąga który w najmniej spodziewanym momencie postanowił sobie zaatakować streamera pod samymi nogami. Reszta dnia do późnego popołudnia upływa na krótkiej drzemce i odpoczynku. Później poznaję kolegę z Słupska,rozmawiamy do samego wieczoru o rzece i ich mieszkańcach oraz łowimy na chruścika co jakiś czas pstrągi lecz niestety wielkością nie grzeszyły.Wieczorem rozpoczęła się rójka owadów gęsto ale zupełny brak zainteresowania ze strony ryb.Od czasu do czasu można było zauważyć wyrajającą się jętkę ale na niej też jeszcze pstrągi nie żerowały jedynie jeden raz dało się zauważyć jak niewielkich rozmiarów pstrąg próbował zdjąć ją z powierzchni.Wieczorem jeszcze niewielkie ognisko i kiełbaska bo jak by mogło być inaczej i do wyra.


43

Śpię jak zabity bo gdy w nocy przyjeżdżają wędkarze z Poznania i się rozbijają z namiotem obok to nic do mnie nie dociera.
Wstaję samego rana i ponownie biorę muchówka z streamerem w dłoń i idę nad rzekę lecz tego dnia mam jakiegoś pecha bo spadają mi trzy ładne pstrągi i jednego niewielkiego wyciągam.


56

Większość tego popołudnia spędzam na rozmowach o rybach muszkarstwie i stronce Dryfly z zapoznanymi muszkarzami z Jeleniej góry wypijam kawę i kieliszeczek "malinówki"i idę troszkę pomachać lecz bez rezultatów.
Po południu wracam pod wiatę i tam kolejna "mocna" kawa i rozmowy z kolegami z Poznania o wiadomych tematach.
Do wieczora już nic się nie dzieje brak zainteresowania ryb streamerami mokrymi czy suchą mimo że widać od czasu do czasu pojedyńcze wyloty jętki.


73

Chciało by się trafić na główną rójkę jętki bo to z pewnością uaktywniło by w większym stopniu żerowanie pstrągów ale nie zawsze idzie utrafić z urlopem w odpowiedni czas.
Dwa dni zleciały strasznie szybko, za szybko.Co do połowów to mimo gorszego drugiego dnia można powiedzieć że udane bo parę pstrągów się złowiło no może nie tak imponujące wielkościowo jak w roku poprzednim ale za to ładnych.
Z drugiej strony to wielkościłowionych ryb nie były najważniejsze, samo przebywanie w ciszy,pobyt nad piękną rzeką były celem które dodatkowo w niesamowitym stopniu naładowały akumulatory.


98

 


63

Do zobaczenia za rok.


Komentarze:
Dodaj komentarz:
*
*

* pola wymagane